Przejdź do:

Dzisiaj jest wtorek, 29 września 2020

Klubowicze online:
753

Forum

Muzyka klubowa

powiadamiaj o nowych odpowiedziach dodaj temat do zakładek Mylo - 'Zniszczyć Rock N' Rolla' edycja specjalna

Marcin Żyski Klubowicz offline...
moderator

offline
#1

13 grudnia 2005, godz. 22:08

Rok 2005 to zdecydowanie najlepszy rok w życiu Mylo. Wielu osobom na świecie kojarzyć się on będzie z Mylo i debiutancką płytą tego zdolnego 27-letniego szkockiego muzyka, DJ i producenta. Album"Destroy Rock N' Roll" zaczyna się „Doliną Laleczek” i rzeczywiście słyszymy jakby śpiewające laleczki „Para-ram Tara-rara-ram”-dodajmy, że utwór utrzymany jest w bardzo średnim tempie i w ogóle nie przypomina muzyki klubowej. Potężny, wręcz dudniący bas w połączeniu z delikatnymi, starej daty klawiszami przypomina raczej brzmieniowo nieco rozmyte kompozycje norweskiego duetu Royksopp. Podobnie jest w drugim nagraniu-jeszcze spokojniejszym – tutaj wyraźnie słychać francuski duet Air. To bardzo klimatyczny, idealny soundtrack do upalnego popołudnia na pięknej łące. W tle słyszymy przetworzony telefonicznie głos mówiący o tym, jak bohater rzucił narkotyki i przezwyciężył wszystkie swoje problemy dzięki..rowerowi.

Nr 3 na płycie to już od pierwszych dźwieków czysta muzyka klubowa-czujemy się jakbyśmy właśnie wchodzili do klubu: najpierw sam suchy bit, chwilę później nasilające się dźwieki, delikatne, migotające jak światła witającego nas tętniącego życiem miejsca.. Potem dwa przeboje: najpierw „Drop the pressure”z kolejnym przetworzonym głosem (tym razem powtarzającym w różnych akrobacjach jedno zdanie) i kolejnym oldskulowym brzmieniem klawisza, który momentami wariuje jakbyśmy słuchali starego, jazzowgo numeru. Podkład słusznie potem skojarzono już oficjalnie na płycie z podkładem starego hitu Glorii Estefan i jej Miami Sound Machine „Dr Beat”- w nowym wydaniu płyty zamieszczono tego bootlega i jednocześnie największy dotychczas sukces Mylo na listach przebojów. 


    Drugi z przebojów nazywa się „In my arms”, ale wersja albumowa nie przypomina sławnego remiksu Tocadisco, który trzęsie nadal parkietami w Polsce i nie tylko. Tutaj mamy raczej „remiks a’la lata osiemdziesiąte”. Główny motyw zaczerpnięto ze starego hitu Kim Carnes „Bette Davis Eyes”z 1981 roku - Mylo w ogóle go nie zmienił, co więcej – całość brzmieniowo przypomina właśnie tamte czasy (proszę porównać z przebojami grupy Imagination jak „Just an illusion”).

W latach osiemdziesiatych zostajemy jeszcze podczas „Guilty of Love” – znów średnie tempo, znów stare instrumenty klawiszowe wygrywające niemal jazzowe pasaże. Nieco dynamiczniej jest przy okazji utworu nr 7. Ale tylko nieco – nadal bliżej do breakbeatowych rytmów Royksopp niż do house. Prawdziwa klubowa perła to nagranie tytułowe – głos nawołuje do zniszczenia całej muzyki rockowej i wymienia kilkadziesiąt nazwisk i nazw zespołów popularnych 20 lat temu „Michael Jackson, Prince, Bruce Springsteen, Tina Turner. Duran Duran..”. Do tego zabójczy motyw basowy pojawiający się na zmianę w lewym i prawym kanale.. [Dlaczego producenci tak rzadko korzystaja z dobrodziejstw stereo?-Niby nic, a cieszy:]
  

Potem znów robi się delikatniej – najpierw funkowy, ciepły „Rikki” z zabawami wokalnym w stylu Daft Punk, potem znów wracamy do starych, kolorowych czasów Kool & The Gang – w „Ottos Journey” doszukać się można bez-wokalowej kontynuacji „Drop the Pressure”. Wokal-po raz pierwszy żeński – pojawia się w „Muscle Car”. Gościnnie wystąpiła formacja Freeform Five, której płyty na półkach sklepowych powinniście znaleźć blisko Mylo, bo ich muzykę nazywa się „Upbeat Electro Dance Funk”. Prawdziwy funk czyli powrót aż do lat siedemdziesiątych mamy chwilę później – „Zenophile” powinien spodobać się Waszym rodzicom, jeśli kiedyś lubili Chic albo Earth, Wind & Fire”.
   Jeśli można dorzucić jeszcze jedno porównanie, to końcówka albumu to wyraźny ukłon w kierunku fanów relaksacyjnej muzyki Moby’ego. Rozmarzone, zapętlone motywy wokalne lub klawiszowe na tanecznych, ale bardzo powolnych rytmach. W całości „Destroy Rock N’ Roll” to właśnie taka elegancka płyta popowa, bardziej chilloutowa niż klubowa. Mylo zaproponował świeżą miksturę jednego z drugim i w efekcie stał się znaną postacią i w świecie muzyki tanecznej i poza nim. A co proponuje w zamian, gdy już zniszczymy Rock N’ Rolla? Polepszającą samopoczucie, kulturalną i ciepłą muzykę elektroniczną. Utwory są trochę za krótkie, ale i tak można się natknąć na wiele ciekawych rzeczy. 

Załączniki:

Więcej o Mylo [108]

**Gia** Klubowicz offline...
klubowicz

offline
#2

14 grudnia 2005, godz. 09:01

W koncu doczekalam sie artykulu o Mylo Ja spotkałam sie z tą plytką juz rok temu zimą w niemieckim pubie w Nowym Jorku i mam z nią związane cudowne wspomnienia. A moj ukochany utwór to Emotion 98-6, bardzo lajtowy kawałek. Mimo iż nie jest to mój ulubiony trance, plyta bardzo mi się podoba. Gorąco ją wszystkim polecam.

Edwin Klubowicz offline...
klubowicz

offline
#3

14 grudnia 2005, godz. 10:27

JA O MYLO USŁYSZAŁEM GDY MIAŁA SIĘ ODBYĆ NIEMIECKA EDYCJA MAYDAY 2005. PÓZNIEJ PRZYPADKOWO TRAFIŁEM NA JEGO SETA Z TEJ IMPREZY I DOSŁOWNIE MNIE WYMIOTŁO. ALE NAJWIĘKSZYM ZASKOCZENIEM BYŁA TA JEGO PŁYTKA WŁAŚNIE MOŻNA POWIEDZIEĆ ŻE OTTO`S JOURNEY STAŁ SIĘ MOIM HYMNEM KTÓRY DAJE MI MULTUM POZYTYWNEJ ENERGII. POZWOLIŁEM SOBIE NAWET NA PUSZCZENIE TRZECH UTWORKÓW NA IMPREZIE KTÓRĄ NIE DAWNO GRAŁEM. POKŁADAM W TYM PANU OGROMNE NADZIEJE JEŚLI CHODZI O SCENĘ KLUBOWĄ.

www.facebook.com/EdwinOpole

asikus Klubowicz offline...
klubowicz

offline
#4

14 grudnia 2005, godz. 16:08

Hihihi tralaala a ja spedze Sylwestra razem z Mylo
Z reszta zapraszam serdecznie
A jego plytka jest naprawde gooood

God... Bring me back to Birmingham
Hardcore till I die
6th of March HTID @ Custard Fartory

Edwin Klubowicz offline...
klubowicz

offline
#5

14 grudnia 2005, godz. 21:56

HEJ ASIKUS A ZDRADZISZ O CO CHODZI Z TYM SYLWESTREM?

www.facebook.com/EdwinOpole

asikus Klubowicz offline...
klubowicz

offline
#6

15 grudnia 2005, godz. 09:54

Nio luzno ze ci zdradze
Ide sobie na Sylwka organizowanego przez Custard Factory na ktorym bedzie Mylo
Tylko ze ja siedze w UK w Birmingham
Ale jezeli jestes w stanie specjalnie przyjechac to zapraszam bo imprezy w Custard sa niezapomniane
See Yaa

God... Bring me back to Birmingham
Hardcore till I die
6th of March HTID @ Custard Fartory

dadex Klubowicz offline...
klubowicz

offline
#7

19 stycznia 2006, godz. 18:16

Swietny artysta.Tylko polecac

HOuse MUsic 4 Life
UK Sounds

MMarch Klubowicz offline...
klubowicz

offline
#8

14 marca 2006, godz. 13:36

no artysta swietny. ale mi najbardziej podoba sie jego kawalek 'In My Arms' po prostu cudo

http://www.ftb.pl/temat.asp?l=1&tid=38724
14.03.2006 - pierwsze 1000 wizyt i pierwsze 300 postów na FTB.PL

1 - 8/8 |